Jutro może być STRAJK. Nikt nie wie, czy będzie, ale jest taka możliwość. Zachodzi zatem prawdopodobieństwo, że dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, które nie zostają jeszcze same w domu, będą musiały mieć zorganizowaną opiekę. Ten fakt poruszył nasz kraj niczym tsunami szturmujące azjatyckie wybrzeże.

„Ja nie będę marnowała urlopu, żeby oni mogli sobie postrajkować”

„Skandal, kto się zajmie moim dzieckiem?”

„Z dzieckiem mam iść do pracy? A z jakiej racji”

„Zmarnowany dzień i dla mnie, i dla mojego syna”

Pominę już fakt, że czas, który można spędzić z własnym maluchem w domu, na spacerze (pogoda dopisuje), w lesie, na placu zabaw, czy w jakimkolwiek innym miejscu, rodzic nazywa „zmarnowanym czasem”. Też jestem matką i moment, gdy życie nas zatrzymuje…. dziecko chore, trzeba wziąć opiekę i zająć się nim w domu, nigdy nie postrzegam jako wielki problem i zmarnowany dzień, dwa czy nawet tydzień. Wypadam z rytmu w pracy, nie lubię tego, potem nadrabiam jak szalona, ale to czas, kiedy jestem z nim. Nie z własnej woli ani inicjatywy, ale to i tak bezcenne chwile.

Czytaj dalej

     Ostatni wpis poszedł jak bumerang i jak się okazało, niektórych mocno uderzył w żebra. Widać ból był na tyle dotkliwy, by bumerang odrzucić i to najlepiej tak, by rozwalił tej Pani, która pisze takie bzdury, ten głupi łeb. 😉

Nie wszystkie komentarze opublikowałam na blogu, odrzuciłam sporo, bo nie będę zatwierdzać treści, gdzie są obraźliwe epitety, mowa nienawiści wobec mnie oraz innych komentujących. Krytyka jak najbardziej i sporo krytycznych komentarzy możecie przeczytać, ale nie słowna przemoc.

Wielu z was odpowiedziałam bezpośrednio, ale gdy zaczęły powielać się te same zarzuty, postanowiłam odnieść się do tego raz w tym właśnie wpisie.

Czytaj dalej

               Moje pokolenie, to pokolenie dwóch światów. Jeden z nich to nasze dzieciństwo z brązowym misiem wypchanym trocinami i chińskimi sweterkami ze Stadionu Dziesięciolecia. Drugi to ten, w który wkroczyliśmy jako młodzież i młodzi dorośli. Nagle stało się fajnie, kolorowo, wygodnie. Mieliśmy amerykańskie komedie w TV i paszporty, które nas nie ograniczały. Mieliśmy magnetofony, kasety z nagraniami swoich idoli i gumy balonowe we wszystkich kolorach tęczy.

Czytaj dalej

              Nie wiem. Nie rozumiem do końca mechanizmu, w który jedno po drugim wpadają moje wychowanki i wychowankowie. Mam wrażenie, że te maluchy są jak pyłki wciągane przez odkurzacz z taką siłą, że nic i nikt nie jest w stanie tego zatrzymać. Problem w tym, że tego wielkiego cyber odkurzacza już nigdy się nie wyłączy, on nie ma zbawiennego przycisku „off”. Szkoda.

Czytaj dalej

              Ostatnio znów krąży temat stary jak świat, wyświechtany i banalny- być czy mieć? Nawet dziś na FB mnie dopadł i się wypowiedziałam pod wpisem osoby, której kompletnie nie znam. Jednak dziś piszę krótko i w kontekście pewnych opinii, które mnie i nie tylko mnie dotyczą. Matki matkom bywają wsparciem, podporą i świetnym towarzyszem, sama tego doświadczyłam nie raz, ale matki matkom potrafią też wydrapać oczy, jak uważają, że coś ta druga rodzicielka robi źle.Czytaj dalej

               Raporty krzyczą- co 5 nastolatek ma objawy depresyjne! Zewsząd słychać głosy specjalistów- już 10, 11 letnie dzieci przejawiają zaburzenia psychiczne, okaleczają się i mają myśli samobójcze. Nas nauczycieli w trybie pilnym szkolą, jak wyłapywać szybko niepokojące sygnały i jak reagować. Rozmowa z dzieckiem na skraju załamania nerwowego nie jest kaszką z mleczkiem i nawet wieloletnich pedagogów niekiedy przerasta. Mamy nowe czasy, nową generację dzieci z zupełnie nowymi problemami. No i jak zawsze, gdy pojawia się kłopot, szukamy winnych.

Na ławie oskarżonych siedzi już rodzic, nieudolny system edukacji, opieka medyczna w zakresie psychiatrii dziecięcej i gwiazda tejże ławy- szanowny pan Internet.

Czytaj dalej

              

         Dzisiaj wpis typowo przedświąteczny dla posiadaczy maluchów w rodzinie. Jesteśmy rodzicami, dziadkami, wujkami, ciociami, matkami chrzestnymi itd. U większości z nas w rodzinie czeka jakieś dziecko, czeka na tą pierwszą gwiazdkę, czeka na Mikołaja w wielkich saniach i potem z wypiekami na buzi otwiera to wyczekane pudełko.

Nas dorosłych rozczula fakt, że dziecko tak naiwnie wierzy, że ten Mikołaj i te Elfy takie sprytne, tak potrafią zapamiętać, które dziecko na świecie, co napisało w liście. Że zdążą to wszystko zrobić, zapakować i porozwozić na czas, a przecież świat jest taki ogromny i tyle dzieci czeka.

Lubimy sprawiać dzieciom radość, bo tylko one tak spontanicznie ją okazują- piszczą, skaczą, w oczach maja iskierki szczęścia, że się spełniło. Moglibyśmy tę gwiazdkę urządzać im codziennie.

Czytaj dalej

               Moi czwartoklasiści kochani oddają mi projekt reklamy społecznej, który mieli przygotować w domu i z każdą pracą gały coraz bardziej wychodzą mi z orbit. To, że takie maluchy to pomysłowe bestie, wiedziałam nie od dziś, ale że takie pracowite, precyzyjne, perfekcyjne w wykonaniu, hmmmm. Przy którejś pracy nie wytrzymałam, jednym z jej elementów były ogromne płuca wykonane metodą doklejania do kartki tysięcy maleńkich, zwiniętych w kuleczkę kawałków bibuły. Nie wytrzymałam i zapytałam z powagą- kto to robił? Dziewczynka zwiesiła głowę (jakby dziecko czuło, że tu coś jest nie tak) i z powagą przyznała, że mama. Pięknie, mamy moich uczniów mają w cholerę czasu wolnego- myślę sobie.

Czytaj dalej

               No i jak co roku… przychodzi jesienna aura i krajobraz parków, placów zabaw, chodników jest jak po jakiejś dzieciodezynsekcji. 😉

Dziatwa dowożona i odwożona z przedszkoli spędza długie godziny na domowych atrakcjach- rysowanki, wyklejanki, bajkowe seanse w TV, laptopy, tablety, puzzle, gry planszowe itd. Nam też dobrze, bo w kubku paruje gorąca herbata, a my zawinięci w koc leniwie przesuwamy pionki po planszy w poczuciu rodzicielskiego obowiązku. Matko, jak cudownie, ja też to kocham ;).

Deszczowa jesień to raj dla „leniwego” rodzica, nie trzeba się uganiać za kilkulatkiem szalejącym na rowerze, hulajnodze, nie trzeba cierpieć katuszy na placach zabaw i udawać, że konwersacja z inną mamą, to czysta przyjemność. Nie trzeba też ciągać dzieciaka na sankach, ani turlać się z nim ze śnieżnej góry.  Ufffff.

Czytaj dalej

Bynajmniej nie będzie o terrorystach z ISIS czy jakichkolwiek innych. Nie będzie o strzelaniu do ludzi ani wysadzaniu się wśród nich, coś innego nas rozsadza… tak od środka.

Żyjemy w czasach, gdy musisz pasować do schematu, musisz wbić się w garnitur bycia takim, jak świat oczekuje. Przyznaj się, że nie raz nerwowo się rozglądasz, czując, że robisz coś, co nie wypada. Siedzisz na leżaku i nie potrafisz spokojnie sączyć piwa, bo przecież ktoś zaraz powie, że masz dziecko pod opieką, a jak się coś stanie? W ogóle, to twoje dziecko nie powinno wchodzić do wody, bo za zimna, bo brudna, bo dno niepewne, bo nóż widelec stanie na otwartej małży i krew się poleje ;).

Czytaj dalej