Właśnie tak jak w tytule… bywamy z synem regularnie w kawiarni, herbaciarni, cukierni itd. Najmniej chodzi o to, co tam konsumujemy (przynajmniej mnie), a najbardziej o to, że spędzamy czas razem, dlaczego nie w domu?

No oczywiście, że częściej spędzamy czas w domu, na placu zabaw, w parku, nad jeziorem itd., ale od czasu do czasu bywamy w miejscach publicznych, gdzie spotykają się ludzie, żeby… rozmawiać i powoli delektować się czymś, co sprawia im przyjemność.

Czytaj dalej

               Pierwsze ciepłe dni spowodowały, że powyłaziliśmy wszyscy dosłownie jak robactwo spod wilgotnej gleby ;). Duże robale, czyli my dorośli i masa małych robaczków- biegających, skaczących, piszczących i jeżdżących na wszelakiej maści pojazdach. W ruch poszły wrotki, rolki, hulajnogi, rowery i oczywiście rozmaite wózki. Maluszki mogą teraz drzemać w gondolkach, półroczniaki i roczniaki grzecznie lub mniej grzecznie siedzieć w spacerówkach… luz bluz i wafelki jednym słowem. No to o co ja się czepiam w takim razie? Co mnie w oczy kole po tych kilku cieplejszych dniach?

Czytaj dalej

               Się ma dziecko, to się ma też cały pakiet jego kolegów i koleżanek z przedszkola wraz z ich rodzicami i rodzicielskimi poglądami na wychowanie i wykształcenie. Tak tak, od tego nie uciekniesz matko słodkiego niemowlaka, którego wychowujesz, jak chcesz, a za uchem brzdęka ci jedynie mama i teściowa. Jak twoja pociecha rozpocznie życie społeczne w grupie rówieśniczej i nie będą to tylko dzieci twoich znajomych i przyjaciół, dobrze ci radzę, zapnij pasy i zamknij oczy. Ćwicz też oddechy, to ważne ;).

Czytaj dalej

               Zacznę od tego, że mam już swoje lata i mam kilkunastoletni staż małżeński. Brata nigdy nie miałam, zatem w moim rodzinnym domu przewagę miały kobiety- 3 na jednego. Odkąd ja się urodziłam, mama nie pracowała, więc obserwowałam klasyczny model rodziny. Ścisły podział ról- tata pracuje (cholernie dużo), mama dba o dom i dzieci. Gotuje, sprząta, robi zakupy, chodzi na wywiadówki itd. Mój tata na rodzinnych imprezach typu wesele, pytany o to, do której chodzę klasy, miewał zakłopotaną minę. Ja go wtedy ratowałam szybką odpowiedzią. Pomimo tego miałyśmy z nim silną więź uczuciową i emocjonalną- potrafił przytulić, pocieszyć, wysłuchać, doradzić, uratować… jak źle się działo. Zatem mój rodzinny model wydawał mi się naturalny i dobry.

Czytaj dalej

„Tabletowe dzieci”, „Pokolenie Z”, „Pokolenie multitasking”, „Cicha generacja”- sporo tych nazw moglibyśmy wymienić, a wszystkie one określają generację ludzi urodzonych po 2000 roku, według innych klasyfikacji po roku 1995.

Jakie główne zarzuty wysuwa się pod adresem tychże? Może ujmę to inaczej- jakie są najczęściej wymieniane cechy charakterystyczne tego pokolenia?

Czytaj dalej

               Przypomnij sobie czytelniku, czy kiedy byłeś dzieckiem, zapraszałeś przyjaciół na urodziny? Zapewne tak. Już ci przypominam, jak to mogło wyglądać- skromna uroczystość w domu, mama upiekła ciasto lub zwyczajny tort, było zdmuchnięcie świeczek i odśpiewane „sto lat”, a potem znikałeś z kilkorgiem małych gości w swoim pokoju lub miejscu, gdzie są zabawki. Byliście razem i doskonale wiedzieliście, co zrobić z tym wspólnym, wyjątkowym czasem. Jest jeszcze opcja, że po spałaszowaniu domowego ciasta biegliście na podwórko, bo tam jest najfajniej, tam jest przygoda.

Jeżeli myślisz, że dziś wygląda to podobnie i zapewne niewiele się w kwestii dziecięcych urodzin zmieniło, to się grubo mylisz.

Czytaj dalej

baby-1842293_1280

          Proces ogłupiania kobiety zaczyna się na etapie przedszkolnym. Do takiego wniosku doszłam, oglądając przez 30 minut fragment bajki „Barbie rockowa księżniczka”. Spokojnie, nie popadłam w drastyczny infantylizm, tylko mały B wiedziony jakąś tajemniczą siłą postanowił w sobotni wieczór taką właśnie bajkę obejrzeć.

Czytaj dalej

girl-982119_1280

          Kilka dni temu podszedł do mnie mały B (mój syn) i powiedział – mamo, Julia już nie chodzi do naszego przedszkola, bo mały Adil z Motylków nie jest Polakiem. Nie czekając na moją rekcję, dopytał – dlaczego on nie jest Polakiem i czemu Julia nie chciała już być z nami w przedszkolu? Mamo, a ja jestem Polakiem?

No i sobie usiadłam, bo aż mi się w głowie zakręciło od tych pytań i natłoku przedszkolnych rewelacji.

Czytaj dalej

read-515531_1280

               Są rozmaite szkoły i metody wychowawcze. Amerykańskie wychowanie bezstresowe stoi w kontrze do francuskiego cadre, czyli czułej dyscypliny. Na księgarnianych regałach półki uginają się od poradników typu „Jak wychować szczęśliwe dziecko?”. Tytuły potrafią przyprawić o zawrót głowy, a czasem o uśmiech politowania. W każdym razie zainteresowani teorią wychowawczą rodzice mają z czego wybierać.

Nie widzę nic złego w czytaniu tego typu pozycji, sama ich kilka nabyłam w swoim czasie, ale zostawmy sobie w świadomości pewien margines. Nie testujmy na dziecku kolejnych metod, niczym nowych środków do konserwacji obuwia. Te małe istoty i te starsze też uczą się przez naśladowanie i to jest najstarsza, najlepiej zbadania i opisana metoda wychowawcza, która w dodatku dzieje się samoczynnie, nawet bez naszego świadomego udziału.

Czytaj dalej

pexels-photo-13918

            Piszę dziś do was… rodziców i dziadków dzisiejszej młodzieży. Do pokoleń 30+, 40+, 50+. Czym sobie zasłużyli ci młodzi na to, co o sobie słyszą? Tym, że urodzili się w szalonej dobie rozwoju informacji, dostępności wszechobecnej sieci powiązań internetowych, muszą walczyć o autentyczną uwagę zapracowanych rodziców, którzy nierzadko spędzają czas na kozetce u psychoterapeuty lub pracują na trzy etaty? Tym, że od kilkulatka byli zasypywani elektronicznymi zabawkami imitującymi tablety i smartfony, a dziś zarzuca się im, że z takich urządzeń stale korzystają? Czy wreszcie tym, że przez całe dzieciństwo byli wożeni do szkoły, ze szkoły, na zajęcia dodatkowe, do domu, do kolegi, od kolegi, a dziś słyszą, że są niesamodzielni?
Piszę też do was… nauczyciele. Zaakceptujmy wreszcie fakt, że oni są innym pokoleniem, wychowanym w innym świecie i mają inną drabinę potrzeb, wartości i kompetencji.

Czytaj dalej