Dla mnie zima i śnieg mają sens tylko do pierwszych dni stycznia, potem natychmiast powinna przyjść wiosna, gwałtowne ocieplenie za oknem i w duszy. Styczeń to miesiąc, którego nigdy nie lubiłam, który ciągnie się jak przysłowiowa guma w majtach i nic ciekawego ze sobą nie niesie. Są wokół mnie miłośnicy sportów zimowych, zakochani w zimowym łażeniu po górach i uwielbiający aktywność na mrozie… ja do nich absolutnie nie należę. Taaaaaaka okropna ze mnie niedźwiedzica, która uwielbia siedzieć pod kocem i pić herbatę z imbirem, ewentualnie biesiadować z przyjaciółmi w karczmie z grzanym winem w dłoni. Koniec… to wszystko, co mi się chce zimową porą, tak już mam.

Czytaj dalej

               Kiedyś często mówiło się, że globalna sieć jest oknem na świat, szansą na bycie gdzie się chce, kiedy się chce i z kim się chce. Każdy z nas ma dostęp do nieograniczonych możliwości i tylko od nas zależy, czy cyberprzestrzeń będzie miejscem marnowania czasu, dobrej rozrywki, czy może jednak polem do pomnażania cyferek na koncie. Możesz próbować być dziennikarzem, przedsiębiorcą, ekspertem, pisarzem, celebrytą, animatorem czasu wolnego setek tysięcy internautów. Możesz też wyładować frustrację i bezkarnie wylewać pomyje na innych ludzi, wdawać się w słowne utarczki, obrażać, udowadniać wyższość swojego IQ, prześladować, nękać itd. Tyle, aż tyle możliwości daje ten magiczny twór na literkę „i”.

Czytaj dalej

               Myślę, że takie pytanie zadaje sobie teraz wiele kobiet na całym świecie. Akcja w mediach społecznościowych urosła do niebotycznych rozmiarów, a kobiety masowo publikują wpisy z hashtagiem #MeToo, co oznacza, że one też padły ofiarą molestowania seksualnego. Długo starałam się o tym nie myśleć i nie miałam zamiaru o tym pisać, ale się nie da. Te wpisy są wszędzie, zalały już nie tylko FB, ale wszelkie portale internetowe, media mainstreamowe wszelkiej maści i obawiam się, że jak wyjmę rano twarożek z lodówki, to na jego opakowaniu będzie opisana kolejna historia molestowania jakiejś mojej rodaczki.

Czytaj dalej

              Rozmowa sprzed dwóch lat. Toaleta dla nauczycieli, stoimy przy umywalce… ja i moja koleżanka.

 

-Ewa,  ty w tym roku nie masz godzin dydaktycznych, ale ci dobrze, moje marzenie, tak odpoczniesz od tego sprawdzania, gadania głośno,

– to dlaczego tyle lat uczysz i nic nie zmieniłaś?

– a, to nie takie proste, musiałabym iść na jakieś studia, weekendy całe zarywać,

– ale przecież mogłaś to zrobić,

Czytaj dalej

               Wpis w afekcie. No, takie popełniam regularnie od czasu do czasu i nic na to nie poradzę. Niedzielne przedpołudnie, ja w rozpaczy pędzę do marketu, bo mi czegoś tam do obiadu brakuje, a być musi, dbałością o strój, uczesanie i makijaż nie grzeszę niestety, bo przed chwilą przecież człowiek spod prysznica wyskoczył, to mu wolno być saute, a co!

Czytaj dalej

               Ostatni wolny dzień wakacji. Jedyny wolny w tym tygodniu- dla wiadomości nieświadomych zazdrośników. 😉 Długo myślałam, jak powinnam go spędzić, jednego byłam pewna… chcę go spędzić sama ze sobą, wyciszyć się przed tym, co się zbliża, skupić się, pomyśleć.  Jest tyle możliwości- spacer, wyjazd za miasto, zakupy, czytanie godzinami książki w parku. Jest też masa rzeczy do zrobienia na już w związku z pracą i mogłabym cały dzień spędzić, tworząc rozkłady materiału, programy itd.

Czytaj dalej

               Są osoby nijakie, mdłe, nie budzące żadnych większych emocji, ale są też takie, które się albo uwielbia, albo się je z trudnością toleruje w swoim otoczeniu. Ja je nazywam- osoby bardzo jakieś :). Jedni je kochają, inni nie znoszą, ale na pewno nie są nikomu obojętne. Bywają przedmiotem rozmów i sporów. Identycznie rzecz się ma z niektórymi miejscami na mapie Polski i świata.

Kiedy P wyskoczył jak Filip z konopi, że w długi weekend sierpniowy chciałby pojechać do Wenecji, myślałam, że źle się czuje albo może zapomniał, z kim się ożenił, sama nie wiem, hmmm no chyba, że on nie ze mną planuje ten wyjazd ;). Ciężko znoszę tłum, miejsca, gdzie turysta siedzi na głowie drugiemu, czuję ogromny stres i wręcz fizycznie źle się czuję. Kilka razy w życiu porwałam się na obejrzenie popularnych turystycznie miejsc i z różnym skutkiem się to kończyło.

Czytaj dalej

               Tytuł tekstu to najkrótsza definicja całkiem nowej jednostki chorobowej, zwanej ORTOREKSJĄ. Słyszeliście już o takim schorzeniu? Problem oczywiście tkwi w głowie, podobnie jak w przypadku wszelkich innych zaburzeń odżywiania z popularną ANOREKSJĄ włącznie.

Pora powiedzieć to raz, a porządnie- totalnie nam odwaliło w kwestii tego, co, jak i kiedy jemy!

Czytaj dalej

          Jak napisała wielka poetka Wisia „chwilami życie bywa znośne”. Zgadzam się z tym i lekko zmodyfikuję- chwilami życie bywa idealne. Trudno nam zaakceptować fakt, że sensem naszej egzystencji nie jest bytowanie w idealnej harmonii, spokoju i szczęściu. Śnimy o życiu, które będzie idyllą, pragniemy stabilizacji i ćwiczymy milion praktyk, by wyeliminować stres.

Czytaj dalej

               Sobie wezmę znów konkretny typ człowieka na warsztat i pomęczę, a co, a kto mi zabroni?

Na pewno i tobie zdarzyło się po rozmowie z kimś mieć dziwne odczucie, że przyjmowałeś ciosy, ale w zasadzie to rozmowa była całkiem neutralna, sympatyczna, nawet jakieś słowa uznania padły pod twoim adresem. Hmmm, to skąd ten dziwny niesmak?

To coś w stylu popularnego schematu słownego- jak na swój wiek, wyglądasz świetnie 😉. Może być jeszcze- ty i tak jesteś jeszcze w miarę zorganizowana w domu, jak na taką karierowiczkę. No i wiele, wiele podobnych tekstów, pierdyliard tego typu tekstów przewija się w rozmowach.

Czytaj dalej