336h

               Do wpisu zainspirowała mnie chwila, kiedy otrzymałam zdjęcie od koleżanki. Nagle, niespodziewanie, otworzyłam wats up i zobaczyłam piękny zachód słońca. Fotografia opatrzona była opisem- spacer z Zeusem. Patrzenie na ten bądź co bądź niespodziewany podarunek wywołało we mnie falę pozytywnych odczuć.

Dlaczego wyjmujemy telefon i robimy zdjęcia, by za chwilę podzielić się nimi z bliskimi nam osobami, a niekiedy z całym światem? Co nami kieruje? Gdzie jest źródło tej potrzeby?

Czytaj dalej

kaboompics-com_people-on-the-pier

             Wiem, brzmi moralizatorsko, myślisz pewnie – ta znowu się wymądrza, no ale czytasz dalej ;). Ten blog jest zapisem moich myśli, mojego oglądu świata, mojego sposobu postrzegania rzeczywistości, nie musisz myśleć tak, jak ja, pamiętaj :).

Nie raz pisałam o tym, że czas pędzi jak szalony, żyjemy w trybie turbo fast i nie mamy pojęcia, dlaczego od jednych świąt bożego narodzenia do drugich jest tak mało czasu, dlaczego lato mija w mgnieniu oka i dlaczego do cholery znów nie zdążyliśmy zrobić zaplanowanych porządków w szafie, biurku, czy pudle z papierami. Ja ostatnio z przerażeniem doszłam do wniosku, że weekendy mam w głowie zaplanowane na kolejne 3 miesiące, że nie umiem ustalić terminu spotkania z przyjaciółką, bo mam jakąś kolejkę ważnych i ważniejszych spraw, które szczelnie zapełniają grafik piątków i sobót. Notatki, listy zadań, spotkania rodzinne (urodziny, rocznice itd.), spotkania, spotkania, spotkania… zapętlam się w tym kołowrotku i czasem już brakuje mi tchu.

Czytaj dalej

37h

               Siedzę na balkonie, nadeszła wyczekana jesienna aura, wdycham wilgotne powietrze i czuję niemal błogi nastrój. Mój wzrok błądzi po okolicznych domach, ogrodzeniach, drzewach. Zerkam na jeden z pobliskich przydomowych ogrodów. Od lat znany mi widok daje poczucie bezpieczeństwa, wycisza, uspokaja…

Nagle dostrzegam coś, co wybija mnie z tego błogostanu, z tego nieśpiesznego spaceru wzrokiem po znanych mi krajobrazach… co się z nią stało? Dlaczego tak źle wygląda? Zawsze taka smukła, wiotka, pełna energii i piękna. Jej obecność nie raz koiła moje nadszarpnięte czasem nerwy, powierzałam jej troski, przemyślenia, radości.

Sam doskonale wiesz, jak ważni w życiu są ci, którzy są zawsze, niezmienni w swoich wartościach, zasadach. Silni, nieugięci w dążeniu do celu i wewnętrznego piękna.

Czytaj dalej

283h

               Tekst Grzegorza Turnaua jest dla mnie kwintesencją pozytywnej definicji zmiany. Żaden constans nie może być znośny, naturalnie pragniemy zmian, tego przemijania rzeczy i zjawisk… a właśnie przemija lato. Cichutko, dyskretnie, mydląc nam oczy upałem w ciągu dnia. Nie dajcie się zwieść…

Mamy gorący, parny wrzesień i ciągle słyszę zachwyty z tego tytułu… że pięknie, że ciepło, że takie lato, że trawnik zielony jak na wiosnę. Widzę uśmiechniętych ludzi, z ust których wyfruwają te słowa i zastanawiam się, co ze mną jest nie tak?

Czytaj dalej

         IMG_20160903_204427      Jest sobotnie, późne popołudnie, pogoda piękna (cudownie ten wrzesień się zaczyna), a ja na 21.00 idę z mężem do kina, które znajduje się w galerii handlowej w sąsiednim mieście. Z tej racji, że nie bywam w takich miejscach za często, postanawiam wykorzystać okazję i kupić potrzebne mi niezmiernie czarne dżinsy. Plan jest taki- jedziemy do galerii półtorej godziny wcześniej i ja poluję na spodnie, a mąż… tu chyba każdy facet wie, co napiszę… znika w pokrętnych alejkach wielkiego sklepu ze sprzętem elektronicznym, a później zapewne zasiądzie w kawiarni ze świeżo zakupioną gazetą ;).

Jego plan zrealizowany w 100%, ale ja oczywiście kupuję spodnie w 15 minut i co robię? Kto czytał poprzednie wpisy, ten zrozumie… FLANERUJĘ!

Postanowiłam przyjrzeć się bliżej klientom galerii handlowej w sobotni, jeszcze prawie letni wieczór i spróbować zrozumieć, co oni tu właściwie robią?

Czytaj dalej

82H

               Żyjemy wśród ludzi. Spotykamy ich dziesiątki- w pracy, w miejscach rozrywki, na imprezach, we wszelkich miejscach publicznych typu szpital, restauracja, autobus, pociąg, apteka, sklep, przedszkole i szkoła naszych dzieci itp. Stale wchodzimy w relacje interpersonalne i chyba zgodnie z powiedzeniem „praktyka czyni mistrza” takowym mistrzem w sztuce relacji powinien być już każdy z nas. Byłoby pięknie, ale tak nie jest.

Przyczyna jest prosta… człowiek to istota zmienna, ludzkie życie jest procesem, a i sam proces dojrzewania psychicznego, umysłowego, emocjonalnego wcale nie kończy się w wieku lat dwudziestu jeden. Zmieniamy się przez całe życie pod wpływem różnych czynników… zdrowotnych, rodzinnych, zawodowych, socjalnych i o tych właśnie ostatnich będzie dzisiejszy wpis.

Często słyszę zdanie „gdybym ja była bardzo bogata, to wcale bym się nie zmieniła”, czy na pewno?

Zawsze zastanawiało mnie zjawisko wpływu finansów na życie człowieka. Kto jest naprawdę BOGATY i co właściwie znaczy to słowo? Ten wpis dotyczy zasobności finansowej, nie bogactwa intelektualnego, duchowego czy bogactwa doświadczeń.

Obserwuję ludzi wokół siebie i często, rozmawiając z nimi, słyszę zdania typu „No wiesz, zarabiam sporo, mąż też, ale tak właściwie, to trudno nam odłożyć na porządne wczasy”.  Inni natomiast z podziwem szepczą o autorce tych słów „Ci to mają zarobki, na wszystko ich stać”.

Czy punkt widzenia w tym wypadku też zależy od punktu siedzenia? Czy aż tak bardzo zmienia się perspektywa?

Oto kilka powodów, dlaczego ludzie zasobni finansowo wcale tego nie czują. Pamiętaj, że to mój osobisty ranking  😉

Czytaj dalej

198H (1)           Cudowna, letnia aura, cała rodzina od rana pełna energii i gotowa na przygodę. No i pytanie- gdzie jedziemy? Jest tyle niesamowitych miejsc w zasięgu ręki, tyle atrakcji dla naszego czterolatka, tyle możliwości, a jednak w sercu naszym takie dziwne przerażenie ;). Że znowu będzie problem z parkingiem, że znowu będzie tłok na szlaku, że znowu będzie to śmieciowe jedzenie, które dziecko zawsze chce, że znowu będą dziesiątki straganów ze wszystkim i niczym.

Ostatecznie 80% naszych wyborów to miejsca w miarę odludne- zwyczajna łąka nieopodal, las, mało uczęszczany park, niepopularna knajpka z dobrym jedzeniem.

Nie wiemy, czy to wiek, czy nadwrażliwość jakaś, ale zarówno ja jak i mój mąż kiepsko radzimy sobie na tzw. spędach ludzi- festyny, pokazy czegokolwiek, wczasy z atrakcjami dla dzieci, Aquaparki, wesołe miasteczka itp. Oczywiście nie pozbawimy dziecka rozkoszy pożerania waty cukrowej, podziwiania podniebnych akrobacji czy zjawiskowych fajerwerków, więc jednak w takich miejscach bywamy.

          Irytacja pojawia się już na poziomie szukania miejsca na parkingu, ciasno, wszyscy trąbią, kłócą się, pomimo uiszczonej opłaty poszukiwanie trwa nieraz nawet dwadzieścia minut. Kolejny „cios w serce” to morze ludzi, którzy pędzą przed siebie, nie zważając na otoczenie. Nie raz zostałam pochlapana piwem lub obsypana prażoną cebulką z czyjegoś hot doga. No i oczywiście główna atrakcja miejsca, czy to wyciąg krzesełkowy, czy pokazy lotnicze, jest przytłoczona przez arcykolorowe i arcyplastikowe stragany. A co na nich można kupić, to zapewne doskonale wiesz, szczególnie jeśli jesteś rodzicem.

Czytaj dalej

251H

               Typowy dzień pracującej kobiety, która prowadzi dom mija w tempie… co najmniej szybkim, jeśli nie powiedzieć ultraszybkim. Typowy dzień pracującego ojca i męża też nie obfituje w leniwe kontemplowanie świata. Żyjemy w tempie turbo fast, otacza nas wszechobecny FAST- „fast food”, „fast shopping”, „fast working”. Do tego dochodzi „multitasking” i „multicompetence”. Takie są dziś wymagania rynku pracy i taki jest świat.

Tzw. single też nie leżą całymi dniami na łące, żując źdźbło, tylko biegają jak chomik w kołowrotku między pracą, drugą pracą (w Polsce nie jest łatwo utrzymać się i żyć z jednej pensji), ogarnięciem mieszkania, zakupami, kuchnią, jako takim życiem w nieformalnej grupie społecznej itd.

Nie dziwmy się, że 80% kontaktów towarzyskich przeniknęło do strefy wirtualnej… tak jest szybciej, wygodniej, optymalnie.

               Gdzie w tym wszystkim znaleźć chwilę wytchnienia? Wielu z was pomyśli teraz- a po co? Odpowiada mi takie tempo życia, szybko się regeneruję, lubię być stale w ruchu, mieć zajęte myśli, ręce, mieć stale nowy cel. Jeśli tak myślisz, to naprawdę możesz spać spokojnie i nie czytać dalej. Jesteś szczęśliwcem świetnie przystosowanym do trybu FAST. Są w moim otoczeniu takie osoby, które czują się jak ryba w świeżej, wielkiej wodzie, pędząc przez codzienność i niecodzienność.

Ja tak nie mam i pewnie nie tylko ja.

Czytaj dalej

20160730_181217 (1)

               Kiedy piszę te słowa, jest środek sierpnia. Siedzę na miękkiej kanapie, laptop mam podłączony do ładowarki ( zapobiegliwie), na blacie kuchennym radośnie szumi gotująca się woda w czajniku elektrycznym, a o nastrój i komfort w pokoju dbają małe lampki w wiklinowym koszu.

Oczywistość czy wygoda? Coś, co się należy czy luksus?

Przyznajcie, że raczej w naszym mniemaniu oczywistość, zwyczajność, ot nasze codzienne życiowe akcesoria, które wiernie nam służą.

               Spędziłam 7 dni na skromnym mazurskim polu namiotowym, takim bez prądu, bieżącej wody, prysznica, toalety. Pogoda nie rozpieszczała i nie pomagała, wręcz przeciwnie, ale cieszę się.

Czytaj dalej

186HNie lubimy być oszukiwani…

               Poczucie irytacji pomieszane z rozżaleniem. To czuję, gdy pełna entuzjazmu kupię produkt, który w dość szybkim czasie okazuje się być… badziewiem. Coś odpada, coś się łamie, coś przestaje działać pomimo wymiany baterii. Piękna sukienka okazuje się być średniej jakości bawełnianym bublem, po kilku praniach zaczyna przypominać wysłużony wór pokutny. Tak, to jest nasza pokuta za ten cały szalony konsumpcjonizm, za zakupy w pośpiechu, za bylejakość wyborów, których dokonujemy jak zombie, w pogoni między jednym obowiązkiem a drugim.

Ja wiem, że rzeczy to TYLKO RZECZY, a liczą się czyny, myśli, sukcesy, emocje, talenty, uczucia… tylko te RZECZY nas otaczają, widzimy je, dotykamy, czujemy ich zapach, śpimy na nich, jemy na nich, nasze dzieci się nimi bawią. Materialny wymiar naszego codziennego i niecodziennego życia ma znaczenie.

Czytaj dalej