Mam zgubny zwyczaj czytania kilku książek jednocześnie. Czasem są to tak skrajne pozycje, że ciężko mi płynnie przemieszczać się między tymi światami. Jedna bywa wrogiem drugiej, muszą walczyć o uwagę i skrawki mojego czasu… czasu, gdy siedzę zawinięta w koc w rogu kanapy, a nad moją głową unosi się strumień bladożółtego światła. Czasu ciszy i kubka z parującą herbatą. Niekiedy jakaś książka wpada w pętlę bycia odsuwaną, na pewno czuje się wtedy tą najgorszą spośród leżących na stosiku małego stolika obok kanapy. Z niejasnych dla mnie przyczyn uciekam przed nią właśnie… trochę jak zakochany unika tej, do której rwie się serce, by tego nie zauważyła. By nie zdradzić kotłujących się emocji. Zatem wbrew mniemaniu nie musi być najgorszą wcale, wręcz przeciwnie… fascynuje, uwodzi, przeraża i zmusza do myślenia o rzeczach, których wcześniej w naszej głowie nie było.

Czytaj dalej

          No nieeee. Coś mnie wczoraj podkusiło i obejrzałam „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Ja…. ignorantka względem popularnych hitów. Nie widziałam, nie czytałam, słyszałam tylko achy i ochy zachwyconych pań wokół mnie. Teraz w kinach leci druga część, no to sobie myślę… coś w tym musi być.

Warunki sprzyjające, dziecko słodko śpi, mąż w towarzystwie paczki swoich przyjaciół zwanych „LM” uprawia nocny clubbing, zatem nie pęknie ze śmiechu, patrząc na taki dobór dzieła filmowego. Jest cudnie, ja w pachnącej piżamce, czerwone wino w pięknym szkle, lekkie światło gdzieniegdzie robi klimat, kocyk mięciutki jak obłoczek. Jest cudnie…dopóki nie zacznie się film.

Czytaj dalej

Każdy Trump ma swoją Melanię, a ja każdą z nich podziwiam i każdej mi troszeczkę żal.

Dziś słowo „luksus” to klucz do spełnienia, dowartościowania się, wypoczynku, autorefleksji itd.

Nie raz w jakimś trudnym okresie życia usłyszałam… nie martw się, tyko zadbaj o siebie i swoje samopoczucie, wybierz się do kosmetyczki, fryzjera, na zakupy, a może wyjazd do SPA by ci dobrze zrobił? Hmmm no tak byłoby logicznie, normalnie, ale sęk w tym, że dla mnie takie propozycje to zaproszenie do nudzenia się, marnowania czasu i pieniędzy. Ten czas mogę spożytkować na milion ciekawszych sposobów, a pieniądze wydać tak, by czuć się z tym dobrze.

Czytaj dalej

syria-1202233_1280

               Nigdy nie byłam tam, gdzie prawdziwa bieda poraża i jest naturalnym stanem rzeczy dla całych społeczności. Nigdy nie byłam świadkiem przemocy (no może poza koniecznością rozdzielania dwóch najeżonych na siebie nastolatków). Nigdy też nie musiałam nikogo prosić o jedzenie, żeby przetrwać do następnego poranka.

Czytaj dalej

         IMG_20160903_204427      Jest sobotnie, późne popołudnie, pogoda piękna (cudownie ten wrzesień się zaczyna), a ja na 21.00 idę z mężem do kina, które znajduje się w galerii handlowej w sąsiednim mieście. Z tej racji, że nie bywam w takich miejscach za często, postanawiam wykorzystać okazję i kupić potrzebne mi niezmiernie czarne dżinsy. Plan jest taki- jedziemy do galerii półtorej godziny wcześniej i ja poluję na spodnie, a mąż… tu chyba każdy facet wie, co napiszę… znika w pokrętnych alejkach wielkiego sklepu ze sprzętem elektronicznym, a później zapewne zasiądzie w kawiarni ze świeżo zakupioną gazetą ;).

Jego plan zrealizowany w 100%, ale ja oczywiście kupuję spodnie w 15 minut i co robię? Kto czytał poprzednie wpisy, ten zrozumie… FLANERUJĘ!

Postanowiłam przyjrzeć się bliżej klientom galerii handlowej w sobotni, jeszcze prawie letni wieczór i spróbować zrozumieć, co oni tu właściwie robią?

Czytaj dalej

198H (1)           Cudowna, letnia aura, cała rodzina od rana pełna energii i gotowa na przygodę. No i pytanie- gdzie jedziemy? Jest tyle niesamowitych miejsc w zasięgu ręki, tyle atrakcji dla naszego czterolatka, tyle możliwości, a jednak w sercu naszym takie dziwne przerażenie ;). Że znowu będzie problem z parkingiem, że znowu będzie tłok na szlaku, że znowu będzie to śmieciowe jedzenie, które dziecko zawsze chce, że znowu będą dziesiątki straganów ze wszystkim i niczym.

Ostatecznie 80% naszych wyborów to miejsca w miarę odludne- zwyczajna łąka nieopodal, las, mało uczęszczany park, niepopularna knajpka z dobrym jedzeniem.

Nie wiemy, czy to wiek, czy nadwrażliwość jakaś, ale zarówno ja jak i mój mąż kiepsko radzimy sobie na tzw. spędach ludzi- festyny, pokazy czegokolwiek, wczasy z atrakcjami dla dzieci, Aquaparki, wesołe miasteczka itp. Oczywiście nie pozbawimy dziecka rozkoszy pożerania waty cukrowej, podziwiania podniebnych akrobacji czy zjawiskowych fajerwerków, więc jednak w takich miejscach bywamy.

          Irytacja pojawia się już na poziomie szukania miejsca na parkingu, ciasno, wszyscy trąbią, kłócą się, pomimo uiszczonej opłaty poszukiwanie trwa nieraz nawet dwadzieścia minut. Kolejny „cios w serce” to morze ludzi, którzy pędzą przed siebie, nie zważając na otoczenie. Nie raz zostałam pochlapana piwem lub obsypana prażoną cebulką z czyjegoś hot doga. No i oczywiście główna atrakcja miejsca, czy to wyciąg krzesełkowy, czy pokazy lotnicze, jest przytłoczona przez arcykolorowe i arcyplastikowe stragany. A co na nich można kupić, to zapewne doskonale wiesz, szczególnie jeśli jesteś rodzicem.

Czytaj dalej

             IMG_20160821_154211  Korespondując niejako z ostatnim postem, postanowiłam wrzucić krótką rekomendację dla rodziców kilkuletnich dzieci.

Wielu z Was, to świadomi konsumenci, którzy nie chcą zapełniać biblioteczki malucha samymi pozycjami Disneya w wersji książkowej. Oczywiście tych „papierowych substytutów kinowych hitów” nie unikniemy, gdyż mali bywalcy księgarń doskonale wiedzą, jak skłonić rodziców do ich zakupu. Machina marketingowa w postaci samych bajek i całej wokół nich otoczki świetnie spełnia swoja rolę.

Coraz częściej widuję dzieci od stóp do głów ubrane i wyposażone w bajkowe akcesoria. Ostatnio zadziwił mnie widok chłopczyka w skórzanych butach sportowych, które były całe wyszywane w aplikacje super bohaterów. Poczucie estetyki to odrębny temat w tym wypadku, ale uważam, że małe dzieci powinny też poznawać BOHATERÓW LITERACKICH osadzonych w świecie dostosowanym do ich możliwości percepcji.

Czytaj dalej

20160814_173348               Lubię czytać i są to głównie powieści, niekiedy sięgam po poezję, ale w ostatnim czasie spłynęła na mnie fala poradnikowych podarunków. Nie, żebym się nie cieszyła, tylko obawiam się ukrytej intencji takich prezentów.

Weźmy tytuł „Elementarz stylu” ….. no babo, ogarnij się i zadbaj o swoją szafę- taki ukryty komunikat można odczytać. Prawda jest taka, że to moja interpretacja i tylko moja, ale gdy zajrzę do szafy, komody i jeszcze kilku pudel, to jest ona jak najbardziej słuszna ;).

Po lekturze dwóch naprawdę ciekawych i inspirujących pozycji poradnikowych moją garderobę podsumowałabym tak: pstrokato, jakościowo średnio, bez pomysłu. Wyłania się tu obraz mnie, która bez większego polotu i entuzjazmu wyjmuje z szafy spodnie, sweter lub sukienkę i układa wieczorem na oparciu fotela, by rano nie zaprzątać sobie tym głowy.

Stylowe dodatki? Hmmm może w gąszczu przypadkowych rzeczy doszukałabym się jakiegoś wyjątku ;).

Czytaj dalej