Każdy Trump ma swoją Melanię, a ja każdą z nich podziwiam i każdej mi troszeczkę żal.

Dziś słowo „luksus” to klucz do spełnienia, dowartościowania się, wypoczynku, autorefleksji itd.

Nie raz w jakimś trudnym okresie życia usłyszałam… nie martw się, tyko zadbaj o siebie i swoje samopoczucie, wybierz się do kosmetyczki, fryzjera, na zakupy, a może wyjazd do SPA by ci dobrze zrobił? Hmmm no tak byłoby logicznie, normalnie, ale sęk w tym, że dla mnie takie propozycje to zaproszenie do nudzenia się, marnowania czasu i pieniędzy. Ten czas mogę spożytkować na milion ciekawszych sposobów, a pieniądze wydać tak, by czuć się z tym dobrze.

Czytaj dalej

syria-1202233_1280

               Nigdy nie byłam tam, gdzie prawdziwa bieda poraża i jest naturalnym stanem rzeczy dla całych społeczności. Nigdy nie byłam świadkiem przemocy (no może poza koniecznością rozdzielania dwóch najeżonych na siebie nastolatków). Nigdy też nie musiałam nikogo prosić o jedzenie, żeby przetrwać do następnego poranka.

Czytaj dalej

         IMG_20160903_204427      Jest sobotnie, późne popołudnie, pogoda piękna (cudownie ten wrzesień się zaczyna), a ja na 21.00 idę z mężem do kina, które znajduje się w galerii handlowej w sąsiednim mieście. Z tej racji, że nie bywam w takich miejscach za często, postanawiam wykorzystać okazję i kupić potrzebne mi niezmiernie czarne dżinsy. Plan jest taki- jedziemy do galerii półtorej godziny wcześniej i ja poluję na spodnie, a mąż… tu chyba każdy facet wie, co napiszę… znika w pokrętnych alejkach wielkiego sklepu ze sprzętem elektronicznym, a później zapewne zasiądzie w kawiarni ze świeżo zakupioną gazetą ;).

Jego plan zrealizowany w 100%, ale ja oczywiście kupuję spodnie w 15 minut i co robię? Kto czytał poprzednie wpisy, ten zrozumie… FLANERUJĘ!

Postanowiłam przyjrzeć się bliżej klientom galerii handlowej w sobotni, jeszcze prawie letni wieczór i spróbować zrozumieć, co oni tu właściwie robią?

Czytaj dalej

198H (1)           Cudowna, letnia aura, cała rodzina od rana pełna energii i gotowa na przygodę. No i pytanie- gdzie jedziemy? Jest tyle niesamowitych miejsc w zasięgu ręki, tyle atrakcji dla naszego czterolatka, tyle możliwości, a jednak w sercu naszym takie dziwne przerażenie ;). Że znowu będzie problem z parkingiem, że znowu będzie tłok na szlaku, że znowu będzie to śmieciowe jedzenie, które dziecko zawsze chce, że znowu będą dziesiątki straganów ze wszystkim i niczym.

Ostatecznie 80% naszych wyborów to miejsca w miarę odludne- zwyczajna łąka nieopodal, las, mało uczęszczany park, niepopularna knajpka z dobrym jedzeniem.

Nie wiemy, czy to wiek, czy nadwrażliwość jakaś, ale zarówno ja jak i mój mąż kiepsko radzimy sobie na tzw. spędach ludzi- festyny, pokazy czegokolwiek, wczasy z atrakcjami dla dzieci, Aquaparki, wesołe miasteczka itp. Oczywiście nie pozbawimy dziecka rozkoszy pożerania waty cukrowej, podziwiania podniebnych akrobacji czy zjawiskowych fajerwerków, więc jednak w takich miejscach bywamy.

          Irytacja pojawia się już na poziomie szukania miejsca na parkingu, ciasno, wszyscy trąbią, kłócą się, pomimo uiszczonej opłaty poszukiwanie trwa nieraz nawet dwadzieścia minut. Kolejny „cios w serce” to morze ludzi, którzy pędzą przed siebie, nie zważając na otoczenie. Nie raz zostałam pochlapana piwem lub obsypana prażoną cebulką z czyjegoś hot doga. No i oczywiście główna atrakcja miejsca, czy to wyciąg krzesełkowy, czy pokazy lotnicze, jest przytłoczona przez arcykolorowe i arcyplastikowe stragany. A co na nich można kupić, to zapewne doskonale wiesz, szczególnie jeśli jesteś rodzicem.

Czytaj dalej

             IMG_20160821_154211  Korespondując niejako z ostatnim postem, postanowiłam wrzucić krótką rekomendację dla rodziców kilkuletnich dzieci.

Wielu z Was, to świadomi konsumenci, którzy nie chcą zapełniać biblioteczki malucha samymi pozycjami Disneya w wersji książkowej. Oczywiście tych „papierowych substytutów kinowych hitów” nie unikniemy, gdyż mali bywalcy księgarń doskonale wiedzą, jak skłonić rodziców do ich zakupu. Machina marketingowa w postaci samych bajek i całej wokół nich otoczki świetnie spełnia swoja rolę.

Coraz częściej widuję dzieci od stóp do głów ubrane i wyposażone w bajkowe akcesoria. Ostatnio zadziwił mnie widok chłopczyka w skórzanych butach sportowych, które były całe wyszywane w aplikacje super bohaterów. Poczucie estetyki to odrębny temat w tym wypadku, ale uważam, że małe dzieci powinny też poznawać BOHATERÓW LITERACKICH osadzonych w świecie dostosowanym do ich możliwości percepcji.

Czytaj dalej

20160814_173348               Lubię czytać i są to głównie powieści, niekiedy sięgam po poezję, ale w ostatnim czasie spłynęła na mnie fala poradnikowych podarunków. Nie, żebym się nie cieszyła, tylko obawiam się ukrytej intencji takich prezentów.

Weźmy tytuł „Elementarz stylu” ….. no babo, ogarnij się i zadbaj o swoją szafę- taki ukryty komunikat można odczytać. Prawda jest taka, że to moja interpretacja i tylko moja, ale gdy zajrzę do szafy, komody i jeszcze kilku pudel, to jest ona jak najbardziej słuszna ;).

Po lekturze dwóch naprawdę ciekawych i inspirujących pozycji poradnikowych moją garderobę podsumowałabym tak: pstrokato, jakościowo średnio, bez pomysłu. Wyłania się tu obraz mnie, która bez większego polotu i entuzjazmu wyjmuje z szafy spodnie, sweter lub sukienkę i układa wieczorem na oparciu fotela, by rano nie zaprzątać sobie tym głowy.

Stylowe dodatki? Hmmm może w gąszczu przypadkowych rzeczy doszukałabym się jakiegoś wyjątku ;).

Czytaj dalej