Nie podoba się i Tobie rodzicu też by się nie podobało! Powiem wprost. Nie podoba się większości. Myślę, że zarobki to tylko mała część tego „niepodobania się”, aczkolwiek istotna.

„Rzuć robotę”, „Droga wolna”, „Wypad ze szkoły darmozjadzie”, „Widocznie się nie nadajesz”, „Jak ci tak źle, to ulicę zamiatać”, „Nic nie robi i jeszcze marudzi”, „w dupach się wam poprzewracało”, „Każdy marzy o takiej robocie i tylu dniach laby, a wy jeszcze narzekacie”.

To tylko mała próbeczka wiader gówna wylewanych nam na głowy pod postami informującymi o głosach protestu, o strajku, o roszczeniach nauczycieli co do zarobków.

Czytaj dalej

              Ostatnio znów krąży temat stary jak świat, wyświechtany i banalny- być czy mieć? Nawet dziś na FB mnie dopadł i się wypowiedziałam pod wpisem osoby, której kompletnie nie znam. Jednak dziś piszę krótko i w kontekście pewnych opinii, które mnie i nie tylko mnie dotyczą. Matki matkom bywają wsparciem, podporą i świetnym towarzyszem, sama tego doświadczyłam nie raz, ale matki matkom potrafią też wydrapać oczy, jak uważają, że coś ta druga rodzicielka robi źle.Czytaj dalej

              Trzeba dawać szansę, trzeba wierzyć w siłę powodzenia, trzeba ufać, że będzie dobrze… mówią Ci mądrzy, Ci od psychologii i relacji społecznych.

Żeby się pozytywnie nastawić do czekających mnie i moje zawodowe otoczenie zmian, wróciłam do niepozornej książki Johnsona Spencera „Kto zabrał mój ser?”. Krótka dość historia kilku zwierzątek, alegoria życia i nieuchronnych w nim zmian. Ser jest w niej tym, czego pożądamy, za czym gonimy, co czasem udaje nam się pochwycić i naiwnie wierzymy, że będzie nasze już na zawsze. A tu klops. Ktoś nam zawsze ser zabierze, no i co wtedy czynić? Jakie postawy my ludzie przyjmujemy? Co nas umacnia, a co nas niszczy?

Czytaj dalej

              Zbliżał się Dzień Matki, wyruszyłam więc do „przybytku kobiecych uciech”, nie mylić z „przybytkami męskich uciech”, by zakupić prezenty. Kobiety kochają perfumy, kosmetyki i gadżety, zupełnie inne gadżety, niż panowie, wcale nie te elektroniczne z diodami i światełkami.

Przechadzałam się między regałami znanej, sieciowej perfumerii, dobrze wiem, co lubią moje mamy i szukałam czegoś, co je ucieszy. Zbyt wielu klientów nie było, co mnie nigdy nie dziwi, bo cena kremu pod oczy zaczyna się w takim miejscu od 129zł i szybuje do kilku tysięcy.

W tle moich poszukiwań dobiegają mnie słowa…

Czytaj dalej

              O tym, że kultura krajów azjatyckich pełna jest przedziwnych dla nas zjawisk konsumpcyjnych i ulicznych, wszyscy wiemy. Oczy rozszerzają nam się w pełnym zdziwieniu, gdy oglądamy dokumenty o japońskich sklepach, barach, przedziwnych restauracjach, mężczyznach żyjących w związkach małżeńskich z lalkami, subkulturach, w których kobiety przebrane są za dziewczynki z dawnych lat. Zadziwiają nas mężczyźni z niemalże damskimi torebkami, w obcisłych szortach i trampkach z brokatową aplikacją.

No bo gdzie tam my do takiego wariactwa, no gdzie??? U nas moda na drwala i chłopczycę w rozkwicie. Czyżby?

Czytaj dalej

               Nie ma mnie na blogu. Jak dusza ponura, to i nie wyrywa się do jakiejkolwiek twórczości. Tak już mam. Dużo czytam, a piszę tylko w głowie. Już od długiego czasu nie oglądam serwisów informacyjnych w żadnej stacji, nie zaglądam na portale z newsami z kraju i ze świata. Tak jest lepiej, spokojniej. Powiesz, że to jakiś rodzaj ignorancji? Pewnie tak, zatem bycie ignorantką mi służy.

Jak wiadomo FB każdemu z nas filtruje rzeczywistość przez wirtualne tryby swoich algorytmów.  Czasem odpala mi w gratisie jakąś „gorącą” informację i chyba nie czeka, jak zareaguję… a może czeka? Hmmm, kliknie uśmiechniętą buźkę, czy wściekłego diabełka, który wyraża złość? Co ona o tym myśli? Jakie kolejne newsy chciałaby czytać? Każdy z was też tkwi w tej układance. 🙂

          Ostatnio chyba przesadził i wyświetlił mi tekst o tym, że Papież Franciszek przez część kardynałów z całego świata uznawany jest za heretyka.

Czytaj dalej

              

            Chciałabym nie widzieć ludzi wokół siebie, umieć wyłączyć tryb samoistnej obserwacji, przekierować całą uwagę tylko i wyłącznie na swoich bliskich, ale nie umiem. Tak już mam.

Wokół mnie grupki ludzi, rodziny i rozmaite układy społeczne, a ja jak ta ryba w wodzie, chłonę i rozmyślam. Nie musiałam za bardzo przemęczać zwojów mózgowych, żeby zauważyć prawidłowości.

Czytaj dalej

            

           Wpis o dzisiejszych młodych mężczyznach chodzi za mną od dawna, ale dziś do działania sprowokował mnie pewien drwaloseksualny „chłopiec”, który popisał się siłą charakteru… nie, żartowałam, siłą głosu i poziomu ordynarności w stosunku do otoczenia.

            Poczekalnia w jednej z dużych przychodni, długi korytarz, drzwi do gabinetów różnych specjalistów, przytulne światło, wyciszająca zieleń roślin doniczkowych, typowa cisza i nieznaczny szum westchnień, że nadal trzeba tkwić w tej oczekującej pozycji. Ja zawsze mam książkę, nie nudzę się, w zasadzie nie widzę nikogo i nic wokół. Niedaleko mnie siedzi para, ona nerwowo przekłada jakieś ulotki o karmieniu naturalnym, on z zapałem stuka w klawiaturę małego MacBooka z lśniącą, srebrną obudową. Nie przeszkadza mi nic, akcja mojego kryminału jest w kulminacyjnym punkcie i mógłby ktoś obok mnie drzewo rąbać, a ja bym nic nie słyszała. Właśnie… młody mężczyzna reprezentuje typ zadbanego drwala, czyli norma dla grupy wiekowej dzisiejszych ok. 20, 30-latków.

Czytaj dalej

               Aspiracje, predyspozycje, kompetencje, kontakty, umiejętności interpersonalne, prezencja… oni to wszystko wiedzą, bo kładzie się im to do głowy już w szkole. Sama prowadzę zajęcia z doradztwa zawodowego w klasach siódmych szkoły podstawowej, pracowałam z gimnazjalistami, sporo rozmów z nimi odbyłam, sporo ankiet wypełnili, bym mogła poznać ich oczekiwania i najlepiej dostosować program do ich stanu wiedzy i potrzeb. Już na tak wczesnym etapie widać, jaki będzie ten pracownik „nowej generacji”, „pokolenia z”, czy jakkolwiek ich nazywają specjaliści. To nie łatwe zadanie- urealnić ich oczekiwania, ale nie stłamsić ambicji i wiary w swoje możliwości. Pokazać różne drogi i opcje, wprowadzić w świat uniwersalnych oczekiwań dzisiejszych pracodawców. To trochę jak godzić światy równoległe!

Czytaj dalej

              „Chcesz pokoju, gotuj się do wojny” to stare, łacińskie powiedzenie dudni mi w głowie od dnia 11 listopada. Widzę pochody rozwścieczonych, w większości młodych ludzi z radykalnymi hasłami na ustach i na wielkich transparentach. Widzę ich przeciwników, równie rozjuszonych i gotowych skakać ludziom do oczu. W mediach masa zdjęć- ogolony na łyso osiłek pluje starszej  kobiecie w twarz, policja wlecze po ziemi jakieś osoby, jakaś kobieta stoi na czymś wysokim i w niemym krzyku, z uniesionymi ramionami patrzy nienawistnie w dal. W tle tego wszystkiego wypowiedzi polityków rozmaitych opcji, sprzeczne wobec siebie interpretacje w różnych stacjach telewizyjnych. „Patrioci świętowali w radosnym pochodzie, wraz z rodzinami uczcili narodowe święto”- „Największy w Europie faszystowski pochód przeszedł ulicami Warszawy”. Patrzę, słucham i nie wiem. Jakieś odrętwienie mnie dopada i sprzeczne myśli wirują w głowie.

Czytaj dalej