Moi czwartoklasiści kochani oddają mi projekt reklamy społecznej, który mieli przygotować w domu i z każdą pracą gały coraz bardziej wychodzą mi z orbit. To, że takie maluchy to pomysłowe bestie, wiedziałam nie od dziś, ale że takie pracowite, precyzyjne, perfekcyjne w wykonaniu, hmmmm. Przy którejś pracy nie wytrzymałam, jednym z jej elementów były ogromne płuca wykonane metodą doklejania do kartki tysięcy maleńkich, zwiniętych w kuleczkę kawałków bibuły. Nie wytrzymałam i zapytałam z powagą- kto to robił? Dziewczynka zwiesiła głowę (jakby dziecko czuło, że tu coś jest nie tak) i z powagą przyznała, że mama. Pięknie, mamy moich uczniów mają w cholerę czasu wolnego- myślę sobie.

Czytaj dalej

 

Trwa sobie lekcja w najlepsze, podchodzi uczeń, nagle, z miną niewyraźną i szepcze mi wprost do ucha- proszę pani, ja w sali matematycznej zostawiłem bluzę, ja muszę tam iść, nie mogę jej zgubić. Rzeczony uczeń ma wypieki, oddycha głęboko i szybko, zatem sprawa jest poważna. Chcąc zapobiec tragedii, wypuszczam delikwenta z sali na poszukiwania zagubionego odzienia.

Wraca po kilku minutach, w dłoni trzyma jakby szarą, sportową bluzę, ale ma jeszcze coś- wyraz zagubienia i przerażenia na twarzy. Znów podchodzi i wprost do mego ucha płyną słowa- proszę pani, to moja bluza, ale ona jest za mała, o jakieś dwa rozmiary, skurczyła się chyba.

W głowie galop myśli i wewnętrzna walka, jak tu nie wybuchnąć śmiechem, toż to dziecko ma poważny, prawdziwy kłopot, nie mogę go zlekceważyć.

Czytaj dalej

            Siedzę, gapię się w kubek z parującą melisą i pustą kartkę, wirtualną oczywiście. Za dużo chciałabym napisać i pojawia się blokada.. od kilku dni nie potrafię napisać nic. Kończy się wrzesień, pierwszy miesiąc szkolnej rzeczywistości, zupełnie nowej rzeczywistości, a moje emocje grają na coraz wyższych tonach. W przeprowadzonej tyle co, ekspresowej reformie oświaty widzę coraz więcej kłamstw i ludzkiej krzywdy.

Będę operować konkretami, bo galop myśli nadal mnie blokuje, nadal mam problem z pisaniem.

Czytaj dalej

       

          W pracy spędzamy ogromną część naszego życia. Pierdyliard godzin, minut i sekund, a przecież nie mamy ich nieskończenie wiele. W pracy nie tylko wykonujemy obowiązki, ale też nawiązujemy relacje, jemy wspólnie, razem się smucimy i cieszymy, wspieramy w trudnych chwilach i czasem się nawet konfliktujemy, no bo sielankowo być nie może. 😉

Czytaj dalej

               Reforma edukacji spowodowała niezły bajzel, ale też wygenerowała ciekawe układy i sytuacje. Znów jest jeden wielki worek, a tam mieszają się dzieci w rozmaitym wieku i nauczyciele z rozmaitym doświadczeniem i kompetencjami.

Ktoś powie- praca w gimnazjum, czy w szkole podstawowej, nie ma różnicy. No niby nie ma, cel ten sam… uczymy i wychowujemy. Dziecko to dziecko, a dorosły to dorosły. Odpowiedzialność za zdrowie i życie podopiecznych taka sama. Na pewno nie ma różnicy?

               Jestem po pierwszym tygodniu roku szkolnego, pierwszy raz w roli wychowawcy klasy czwartej. Nauczanie też przypadło mi tylko w klasach czwartych. Ten tydzień minął mi jak błyskawica, a w piątek zdyszana i pełna emocji padłam na  kanapę. 😉 Wieczorem wstałam, zgarnęłam butelkę dobrego wina z szafki i udałam się na spotkanie z dwoma bliskimi mi koleżankami z pracy, bo i one i ja czujemy się tak, jakby ktoś nas wyjął z naszego dotychczasowego życia zawodowego i wrzucił do bębna pralki, która dziwnym trafem cały czas pracuje w trybie wirowania na 1000 obrotów.

Czytaj dalej

               Gdyby pójść w takie upierdliwe metafory, to stoisz sobie nad brzegiem morza, a fala delikatnie łaskocze twoje palce, oblewa stopy, już czujesz jej chłód, ale nie zdajesz sobie sprawy, jaka potrafi być silna, co potrafi zrobić w momencie gwałtownego przypływu. Każdy z nas zna ten żywioł, który daje milionom tyle wakacyjnej radości, a innym odbiera zdrowie, a nawet życie. No właśnie… jednych coś zachwyca, innych krzywdzi. Niestety tak rzecz wygląda, jeśli chodzi o reformę edukacji.

Czytaj dalej

            Teraz liczni parskną śmiechem, że zapewne niewiele. Nie ma sensu porównywanie- kto ile zarabia, jakim kosztem nakładu sił i zaangażowania, co jest sprawiedliwe, a co nie. Zasada- wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, jest odbiciem naszego bzdurnego wyobrażenia, że tylko my się napracujemy, tylko my dźwigamy odpowiedzialność, tylko nam należy się odpowiednie wynagrodzenie. Często patrzymy na tych, którzy zarabiają bardzo dużo lub odnieśli komercyjny sukces i myślimy- darmozjad, udało mu się, jakim prawem on, nic nie robi, a cyfry na koncie pomnaża. Nie poprawię ci samopoczucia- nic się im nie udało samo, nic nie było dziełem przypadku, a cena tego życia z licznymi cyframi na koncie bywa bardzo wysoka.

No ale wróćmy do konta nauczyciela i pora powiedzieć jasno… po każdym roku szkolnym mamy to konto pełne, pełniusieńkie i jesteśmy naprawdę bogaci! Już wiesz, że nie chodzi wcale o pieniądze. 🙂

Czytaj dalej

W każdej dziedzinie życia, wiedzy, sportu czy czegokolwiek innego występują znamiona konfliktu tragicznego. Szybka powtórka ze starożytnego dramatu- konflikt tragiczny to konflikt dwóch równorzędnych racji bez możliwości rozwiązania. Tak źle i tak niedobrze. Tu stracisz i tu stracisz… tu coś zyskasz i tu.

Ostatnio często, chyba nawet zbyt często rozmyślam o idealnym systemie edukacji, snuję malownicze wizje szkolnych zajęć, gdzie uczniowie uczą się i doświadczają tego, co w życiu jest najważniejsze, co im się naprawdę przyda. Dobrze wiem, że ty rodzicu też snujesz takie wizje, ba… ty nawet wierzysz, że one są zmaterializowane w postaci idealnej placówki edukacyjnej dla twojego dziecka. No cóż mam ci powiedzieć…

Czytaj dalej

               Minęło 9 pełnych miesięcy, odkąd zaistniało to miejsce. Symboliczne poczęcie myśliterowych treści miało miejsce upalnym latem, w wolnym czasie, gdy człowiek zrelaksowany i głowa pełna kreatywnych, odważnych myśli.

Teraz jestem zmęczona, świat znów rozkwita, a ja powoli zbliżam się do mety. Jeśli jesteś ze mną regularnie, wiesz zapewne, co nazywam ową metą. Koniec roku szkolnego, koniec kolejnego biegu ramię w ramię z uczniami, nauczycielami, rodzicami ich rozterkami, wzruszeniami, dylematami, które przyszło nam przez ten rok wspólnie rozwiązywać.

Czytaj dalej