Tak moi drodzy, nikt z nas tego nie chciał, ale postęp technologiczny ograniczył naszą prywatność w kontaktach z podopiecznymi do zera. Skąd taka śmiała teza? Naoglądałam się filmów fantastycznych?

No to patrz, czytaj! Poniżej dialog z matką jednego z uczniów, którego mam zaszczyt kształcić z zakresu literatury oraz tajników języka polskiego.

Czytaj dalej

               Powiem coś, co was ucieszy- dziś obsmaruję trochę i  własne, osobiste dziecko. Chciał, nie chciał jest ów siedmiolatek jednym z Nich. Kim są Oni?

Dzieci, dzieciaki, słodkie pociechy, maluchy, podrostki…zawsze byli, są i będą na całe szczęście, bo dzięki temu nasz gatunek jeszcze trwa. Żeby było lato, jesień i zima, musi być najpierw wiosna… młodość, szaleństwo i buta. 😊

Kochamy te nasze dzieci i gotowi jesteśmy łeb pod topór położyć, byle im było dobrze. Desperację nas rodziców obserwuję w pracy każdego dnia, a na drugiej szali jest… bezradność.

Dlaczego jesteśmy bezradni? Z czym zmaga się dzisiejszy nastolatek, kilkulatek i czemu my jesteśmy za grubą warstwą szkła? Kliniki psychiatryczne pękają w szwach, specjalistów jest za mało, a wszyscy pozostali mogą tylko patrzeć i próbować… coś zrobić.

Czytaj dalej

               Jest takie zjawisko jak… przeciążenie negatywne. U mnie ciężarkiem, które przechyliło szalę, jest obarczanie winą dyżurującego nauczyciela za śmierć dziecka, które zostało brutalnie zasztyletowane w szkole przez kolegę, działo się to na przerwie. Inne ciężarki na szali?

Przeglądam się w waszych oczach, w oku kamery wielkich stacji telewizyjnych, w nagłówkach gazet, w oczach ludzi, którzy mówią, piszą i krzyczą, i którzy tak bardzo mnie nienawidzą.

Od czasu strajku cały czas mam śmierdzące, posklejane włosy… waszymi wymiocinami, pomyjami, których całe litry lały się nam na głowę. Czuję ich zapach, gdy uczę wasze dzieci. Niby ta sama sala, te same zapatrzone we mnie oczy, te same emocje i kontakt z uczniami, ale inna ja. Coś tu jest bardziej lepkie, a w moim sercu…. mniej miłości do tego, co robię.

Czytaj dalej

 

      Tak sobie żyłam, uczyłam, pomagałam w wychowaniu, odbywałam dziennie dziesiątki rozmów z młodymi ludźmi, zawsze starałam się pracować dobrze i uczciwie. Jakimś szczęśliwym trafem mało na tej moje belferskiej drodze spotkałam rodzicielskich „hejterów”. Rodzice walczą o swoje dzieci i to jest naturalne, ja często otwierałam im oczy na realia wielkiej machiny, jaką jest szkoła. Instytucja niedoskonała, instytucja, która nigdy nie zastąpi poziomu uwagi i uważności rodziców, instytucja, która opiera się na procedurach i działa systemowo. Rodzic stara się zrozumieć i zaakceptować fakt, że jego ukochane dziecko jest wśród wielu, często musi walczyć o swoje miejsce, często jest narażone na stres…. bo tak jest w grupie społecznej. Szkoła to nie cieplarniane warunki, gdzie żaden chłód i silniejsze porywy wiatru nie zachwieją poczuciem wartości i bezpieczeństwa małej roślinki. Dać rodzicom taką świadomość i skłonić ich, by zaufali tej z pozoru bezdusznej instytucji i sile swojego dziecka…. to jedna z najtrudniejszych rzeczy w naszym zawodzie.

Czytaj dalej

Jutro może być STRAJK. Nikt nie wie, czy będzie, ale jest taka możliwość. Zachodzi zatem prawdopodobieństwo, że dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, które nie zostają jeszcze same w domu, będą musiały mieć zorganizowaną opiekę. Ten fakt poruszył nasz kraj niczym tsunami szturmujące azjatyckie wybrzeże.

„Ja nie będę marnowała urlopu, żeby oni mogli sobie postrajkować”

„Skandal, kto się zajmie moim dzieckiem?”

„Z dzieckiem mam iść do pracy? A z jakiej racji”

„Zmarnowany dzień i dla mnie, i dla mojego syna”

Pominę już fakt, że czas, który można spędzić z własnym maluchem w domu, na spacerze (pogoda dopisuje), w lesie, na placu zabaw, czy w jakimkolwiek innym miejscu, rodzic nazywa „zmarnowanym czasem”. Też jestem matką i moment, gdy życie nas zatrzymuje…. dziecko chore, trzeba wziąć opiekę i zająć się nim w domu, nigdy nie postrzegam jako wielki problem i zmarnowany dzień, dwa czy nawet tydzień. Wypadam z rytmu w pracy, nie lubię tego, potem nadrabiam jak szalona, ale to czas, kiedy jestem z nim. Nie z własnej woli ani inicjatywy, ale to i tak bezcenne chwile.

Czytaj dalej

 

Nie lubię pikiet, strajków, wszelkich rewolucyjnych zrywów i nie lubię się zrzeszać. Nie jestem członkiem związków zawodowych, ani żadnych formalnych ugrupowań i nigdy nie byłam.

Raz w życiu byłam na manifestacji i wróciłam z mieszanymi uczuciami, a dominowała gorycz. Pisałam o tym wówczas na blogu.

Mój głos w sprawie nie robi takiego wrażenia, jak głosy moich koleżanek i kolegów, którzy pracują w zawodzie ponad 20, 30 lat i przeszli już wiele reform. Pracuję w szkole 16 rok. Droga, którą przeszłam nie była burzliwa, ale pełna zmian i ewolucyjnych kroków milowych jak dla mnie.

Czytaj dalej

Spokojna stabilna praca, ciepła posadka, niewymagające zajęcie, robota dla nieudaczników… te i wiele podobnych opinii słyszymy o zawodzie nauczyciela.

Myślę, że wielu z nich, czytając to, uśmiecha się w duchu, no bo… jaki tam spokój? Wróciłam właśnie z koncertu i przyznam, że poziom hałasu niewiele odbiegał od atrakcji akustycznych, jakie panują na przerwach szkolnych każdego dnia. Trudno też mówić o spokoju, gdy ma się pod opieką sporą gromadkę  żywiołowych, kreatywnych, nie zawsze współpracujących dzieciaków.

Jednak gdyby tak ograniczyć naszą zawodową działalność do niezbędnego minimum… to coś w tym jest. Uczysz, wychowujesz- w ramach godziny wychowawczej, rozliczasz, wspierasz- w ramach dwóch godzin dodatkowych tygodniowo. Zamykasz za sobą drzwi szkoły i jesteś lekka jak motylek, nie myślisz o wychowankach, nie martwisz się ich losem, domowymi problemami, stanem zdrowia itp.

Powiesz… bajka.

To ja Ci powiem inaczej… bujda.

W ostatnim tygodniu pracy z 5 nocy przez 3 śniłam o pewnej małej dziewczynce, którą dobrze znam. Budziłam się ok. 3.00 z mokrymi policzkami, wstawałam, szłam do kuchni i pijąc powoli wodę, zadawałam sobie pytanie- czy to jest moja sprawa? Czy powinnam tak przeżywać? Czy powinnam się tak angażować?

Jesteśmy z tymi dziećmi w ich doli i niedoli, czy nam się to podoba, czy nie. My nie pracujemy w fabryce śrubek. Nie wiem, o jakim spokoju głoszą slogany o naszej „łatwej pracy bez zmartwień”.

Jest też spora grupa nauczycieli, którzy wychodzą z ram. Zarażają dzieci swoimi pasjami, mają realny wpływ na ich sposób myślenia o świecie. Uczą ich rzeczy znacznie ważniejszych, niż te zawarte w podstawach programowych przedmiotów.

Czytaj dalej

     Ostatni wpis poszedł jak bumerang i jak się okazało, niektórych mocno uderzył w żebra. Widać ból był na tyle dotkliwy, by bumerang odrzucić i to najlepiej tak, by rozwalił tej Pani, która pisze takie bzdury, ten głupi łeb. 😉

Nie wszystkie komentarze opublikowałam na blogu, odrzuciłam sporo, bo nie będę zatwierdzać treści, gdzie są obraźliwe epitety, mowa nienawiści wobec mnie oraz innych komentujących. Krytyka jak najbardziej i sporo krytycznych komentarzy możecie przeczytać, ale nie słowna przemoc.

Wielu z was odpowiedziałam bezpośrednio, ale gdy zaczęły powielać się te same zarzuty, postanowiłam odnieść się do tego raz w tym właśnie wpisie.

Czytaj dalej

               Moje pokolenie, to pokolenie dwóch światów. Jeden z nich to nasze dzieciństwo z brązowym misiem wypchanym trocinami i chińskimi sweterkami ze Stadionu Dziesięciolecia. Drugi to ten, w który wkroczyliśmy jako młodzież i młodzi dorośli. Nagle stało się fajnie, kolorowo, wygodnie. Mieliśmy amerykańskie komedie w TV i paszporty, które nas nie ograniczały. Mieliśmy magnetofony, kasety z nagraniami swoich idoli i gumy balonowe we wszystkich kolorach tęczy.

Czytaj dalej

Są osoby twarde i niezłomne, w chwili, gdy ktoś je łamie, potrafią narzucać pancerz obojętności. Kierują wzrok w inną stronę i żyją. Żyją dla siebie. Żyją dla tych, którzy są dla nich dobrzy, żyją dla wiosny… każdej jednej, a ich wzroku nie mąci cień rozpamiętywania i zbędnej analizy.

Są też osoby utkane z niezwykłej wrażliwości. Są tacy w życiu i w pracy. Oni bywają nauczycielami i wtedy dzieją się cuda. Zostawiają w głowach uczniów emocje, bo ich lekcje są wyjątkowe. Tworzą coś z pozoru niemożliwego….delikatnym podmuchem wywołują lawinę wspomnień. Ich delikatność, uważność na ucznia i jego potrzeby przebija profitami wszystkie mądrości świata zapisane w metodycznych książkach.

Czytaj dalej