W sieci od kilku dni krąży tekst, który wymienia 10 typów rodziców, za którymi nauczyciele nie przepadają. Pod artykułem pojawiły się komentarze oburzonych, którzy stwierdzili, że mogliby z łatwością wymienić 10 typów nauczycieli, których nie znoszą.

No i proszę bardzo… tyle lat jestem nauczycielem, że dokładnie wiem, czego w nas nie lubicie :). Skupię się na cechach, które w oczach rodziców bywają niepożądane i stają się często przedmiotem rozmów, skarg i drwin.

Czytaj dalej

               Wejdę do strumienia chłodnej, orzeźwiającej wody, takiej, która  mknie prędko, łaskocze skórę, nerwy, zmysły… czasem przyjemnie, czasem drażniąco, czasem rozwesela, czasem irytuje, czasem smuci. Wracam z takim samym zamiarem, jaki miałam zawsze- dobrze uczyć, otwierać oczy na ważne sprawy, prowadzić przez świat literatury, poezji, sztuki i w ten sposób tłumaczyć życie, bo sztuka to odbicie rzeczywistości, często mistrzowskie. Znów będę nauczycielem języka polskiego… od tego zaczęłam moją przygodę z byciem naprawdę dorosłą. Pierwsza praca, pierwsze wyzwania, pierwszy kontakt z młodzieżą i środowiskiem nauczycieli.

Czytaj dalej

 

 

Dzisiejsze popołudnie, szkolna biblioteka, ja i uczennica, która woli tu być, niż iść do domu.

– Proszę pani, mogę tu pobyć dopóki jest otwarte, posiedzieć?

– no oczywiście, co chcesz robić?

– zwyczajnie pobyć i pogadać.

(…)

– w domu pewnie już na ciebie czekają

– spokojnie, mama wie, że przesiaduję w bibliotece, trochę to dziwne, bo nigdy bym nie pomyślała, że tak będzie

– to takie nietypowe, że nastolatka po lekcjach lubi być w szkole

– no nietypowe, ale tu nie tylko ja bywam popołudniami przecież, spoko jest ta szkoła… w ogóle szkoda, że jej już nie będzie

– no wiesz, szkoła nadal będzie… ten budynek i w ogóle

– dobrze pani wie, że szkoła to nie budynek, tylko my, ludzie…. my i wy i wszystko, co tu się dzieje

Czytaj dalej

„Życie jest drogą, życie jest snem

A co będzie potem?
Nie wiem, i wiem
O nic nie pytaj, dowiesz się, gdy
Skończy się droga, życie i sny

Jestem piasku ziarenkiem w klepsydrze
Zabłąkaną łódeczką wśród raf
Kroplą deszczu
Trzciną myślącą wśród traw
Ale jestem”

           Wielu z was rozpozna ten fragment popularnej niegdyś piosenki Anny Marii Jopek. Zawsze lubiłam ten utwór… jego lekkość, finezję, a jednocześnie prostotę. Artystka swoim niewyobrażalnie pięknym głosem śpiewała go tak, jakby tkała delikatny materiał, który o dziwo okazuje się być bardzo mocnym, wytrzymałym na wszelkie mechaniczne urazy.

Dziś znów usłyszałam tą melodię, wsłuchałam się w słowa… miałam łzy w oczach. Raz, że wykonanie było idealne- śpiewała młodziutka wokalistka, uczennica katowickiego liceum, dwa… tak mocno, prawie namacalnie czułam aktualność tego prostego tekstu.

            Jaka to była okazja? Uroczyste wręczenie aktów nadania stopnia nauczyciela dyplomowanego dla grupy nauczycieli z województwa śląskiego. Było nas około pięćdziesięciu, były uściski dłoni, wiele słów gratulacji, uznania dla naszej pracy, niełatwych lat starań i walki o uczniów, siebie i szkoły, w których pracowaliśmy.

Czytaj dalej

.

               Tyle już lat pracuję z młodzieżą, że myślę pewnymi sloganami i schematami… grzeczny- niegrzeczny, twórczy-odtwórczy, szanuje-nie szanuje, respektuje-nie respektuje itd. Systemy oceny zachowania są ściśle określone, każda szkoła ma swoje kryteria, wiele z nich system punktowy. Standaryzacja jest w szkole oczywista… to placówka, która musi pracować według określonych zasad. Musi stawiać wymagania, mieć system nagród i kar.

To ta właśnie cecha szkoły (nie tylko polskiej, zapewniam) powoduje, że pewne jednostki zupełnie nie potrafią w niej „prawidłowo” funkcjonować. Z różnych powodów nie mieszczą się w systemach punktowych i tabelkach.

Czytaj dalej

        Wyobraź sobie, że stale obcujesz z osobami, które są od ciebie młodsze, mniej doświadczone, a ich poziom wiedzy i sposób pojmowania świata odstaje znacznie od twojego. Masz swego rodzaju władzę i środki przymusu, które możesz zastosować w przypadku niesubordynacji tychże osób. Budzisz rozmaite emocje od niechęci i buntu po szczery podziw i sympatię. To wszystko sprawia, że możesz wpaść w pułapkę bycia mentorem… zaczynasz wtedy mówić i zachowywać się w charakterystyczny sposób. Zaczynasz wierzyć, że to ty zawsze masz rację, a nawet jeśli jej nie masz, to oni powinni ci ją przyznać… z racji bycia tymi młodszymi i „głupszymi”. Gdy taka sytuacja trwa przez długie lata możesz wpaść w swoistą megalomanię, którą nieświadomie zaczniesz prezentować również poza miejscem i środowiskiem pracy.

Czytaj dalej

lukrowane3            Tytuł może dziwny, ale wynika z konkretnej opowieści bliskiej mi koleżanki. Szczęściara… żyje jak my wszyscy, pracuje, gotuje, sprząta, nawet piecze wyśmienite ciasta (bardzo chce mnie tego nauczyć… tylko uczennica niechętna), ma lepsze i gorsze dni i ma coś jeszcze – dużą dawkę radości i śmiechu w domu, w związku, w miejscu pracy.

Każda, choćby najbardziej wściekła na męża żona, uśmiechnie się, gdy ten zaproponuje… a może 25 torebeczek Earl Greya? Rozładowanie napięcia gwarantowane.

Błyskotliwy żart, dystans do siebie, partnera i świata, ale z dużą dozą szacunku, to chyba część recepty na przetrwanie tego, co dziś nazywamy codziennością.
Czytaj dalej

      17178693645_42e7ab9c61_c      Jeszcze tego o mnie nie wiesz, ale jestem typem opornym na bycie w jakichkolwiek organizacjach, partiach, związkach zawodowych i grupach formalnych maści wszelakiej. Nie byłam harcerzem, choć to harcerstwo w czasach mojego dzieciństwa i tak było w fazie dogorywającej. Nie należałam nigdy do żadnej młodzieżówki, ani nawet jakiejś konkretnej subkultury, a wtedy (gdy byłam nastolatką) akurat wypadało gdzieś przynależeć.

Moja niechęć do zrzeszania się nawet dziś razi niektóre osoby w moim środowisku życia i pracy. Jako nauczyciel nie raz i nie dwa usłyszałam, że to tak nie można, że jedność zawodowa, że ochrona, że solidarność i wspólne cele itd. itd. itd.

Czytaj dalej

read-515531_1280

               Są rozmaite szkoły i metody wychowawcze. Amerykańskie wychowanie bezstresowe stoi w kontrze do francuskiego cadre, czyli czułej dyscypliny. Na księgarnianych regałach półki uginają się od poradników typu „Jak wychować szczęśliwe dziecko?”. Tytuły potrafią przyprawić o zawrót głowy, a czasem o uśmiech politowania. W każdym razie zainteresowani teorią wychowawczą rodzice mają z czego wybierać.

Nie widzę nic złego w czytaniu tego typu pozycji, sama ich kilka nabyłam w swoim czasie, ale zostawmy sobie w świadomości pewien margines. Nie testujmy na dziecku kolejnych metod, niczym nowych środków do konserwacji obuwia. Te małe istoty i te starsze też uczą się przez naśladowanie i to jest najstarsza, najlepiej zbadania i opisana metoda wychowawcza, która w dodatku dzieje się samoczynnie, nawet bez naszego świadomego udziału.

Czytaj dalej

pexels-photo-13918

            Piszę dziś do was… rodziców i dziadków dzisiejszej młodzieży. Do pokoleń 30+, 40+, 50+. Czym sobie zasłużyli ci młodzi na to, co o sobie słyszą? Tym, że urodzili się w szalonej dobie rozwoju informacji, dostępności wszechobecnej sieci powiązań internetowych, muszą walczyć o autentyczną uwagę zapracowanych rodziców, którzy nierzadko spędzają czas na kozetce u psychoterapeuty lub pracują na trzy etaty? Tym, że od kilkulatka byli zasypywani elektronicznymi zabawkami imitującymi tablety i smartfony, a dziś zarzuca się im, że z takich urządzeń stale korzystają? Czy wreszcie tym, że przez całe dzieciństwo byli wożeni do szkoły, ze szkoły, na zajęcia dodatkowe, do domu, do kolegi, od kolegi, a dziś słyszą, że są niesamodzielni?
Piszę też do was… nauczyciele. Zaakceptujmy wreszcie fakt, że oni są innym pokoleniem, wychowanym w innym świecie i mają inną drabinę potrzeb, wartości i kompetencji.

Czytaj dalej